A mnie się wydaje, że to nie tylko chodzi o wyludnione kościoły ale również. No bo jeżeli Chrześcijanin nie chce uczestniczyć w centralnym wydarzeniu duchowym jakim powinna być Eucharystia - to jak to świadczy o kondycji jego samego i wspólnoty?
Do tego dołożyłbym spadek powołań kapłańskich, spadającą liczbę (mimo wszystko) zadeklarowanych katolików, mniejsze ilości ludzi uczęszczające na pielgrzymki na Jasną Górę, wyhamowanie budowy nowych kościołów (u nas stanęła taka za Odrą, rozpędzona i stanęła w polu).



